Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Humor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Humor. Pokaż wszystkie posty
środa, 25 kwietnia 2012
sobota, 21 kwietnia 2012
Najnowsza teoria smoleńska
Rozpracowałem nową teorię Zamachu Smoleńskiego, którą szczegółowo opiszę w
mojej najnowszej książce pt.
"Stan smoleński:
dlaczego?
Czyżby dlatego, że...?
A może jednak
nie?
NON POSSUMUS!"
Teoria
ta mówi o tym, że zamach na Wielkiego Prezydenta Lecha Kaczyńskiego
zorganizowały polskie środowiska kresowo-wołyniackie, z Siemaszkami i Isakianem
"Zaleskim" na czele.
Jak
wiadomo, pop Isakowicz, w rzeczywistości Tadeos Isakian (Թադեոս Իսակյան, pseudonim "Zaleski") z heretyckiego
monofizyckiego "kościoła" ormiańskiego został potajemnie oddelegowany
przez światowy spisek Ormian do Kościoła Rzymskokatolickiego w celu jego
rozbicia od wewnątrz - poprzez udawanie księdza rzymskokatolickiego i działalność
agenturalną.
Ale
to jest tylko część Prawdy.
Naszego
Prezydenta zabito dlatego, że za wszelką cenę pragnął porozumieć się z
prezydentem Ukrainy Juszczenką, uznając w tym celu "jakieś rzekome mordy
cywilnej ludności ukraińskiej przez AK i inne polskie środowiska [...] w latach
1944-47". Niestety, w ten sposób naraził się wołyńsko-kresowiackiej masonerii,
pragnącej okrutnej zemsty na Ukraińcach za działalność UPA, rzeź wołyńską i
"ogólne niepoddawanie się próbom ucywilizowania i zaprowadzenia pokoju (pacyfikacji) wśród
hord tych barbarzyńców w latach Międzywojnia".
Prezydent
Rzeczypospolitej Kaczyński jak nikt inny rozumiał konieczność porozumienia
ponad podziałami z Ukraińcami, gdyż pragnął prześcignąć w tym zakresie sukcesy
swojego poprzednika Kwaśniewskiego.
Jego sukcesy były więc o wiele bardziej spektakularne, niż pseudo-sukcesy komunistycznego pseudo-prezydenta.
Niestety, naraził się tym samym mafii kresowej, która wydała na niego wyrok. Ryzykowała bowiem utratę unijnego
dofinansowania swojej działalności, przydzielanego jej przez Centralę Masonerii
Europejskiej w Brukseli w ramach Programu
Współpracy Transgranicznej w latach 2007-2013.
Wyrok wykonano 10 kwietnia 2010 roku.
Jeżeli
ktoś jeszcze nie zgadł, kandydatem na urząd Prezydenta RP od mafii
wołyńsko-kresowej był Grzegorz Napieralski.
Lecz
Naród Niepodległej Rzeczypospolitej, będąc założycielem Instytutu Myśli Lecha Kaczyńskiego,
nie dał się omamić mafijnym obietnicom.
O
współpracy Jarosława Kaczyńskiego z mafią kresową, jego czynnej roli w
egzekucji, aroganckim starcie w wyborach prezydenckich - w mojej kolejnej
książce.
.
Etykiety:
Humor,
Jarosław Kaczyński,
Katastrofa,
Katyń,
Lech Kaczyński,
Napieralski,
paranoja,
polityka,
Polska,
Prezydent,
Smoleńsk,
Ukraina
sobota, 7 kwietnia 2012
Dzień wolny od Chrystusa
Dziś wreszcie nadszedł ten "dzień jeden w roku", kiedy Chrystus ani się rodzi, ani męczy, ani wisi, ani się unosi w niebo, ani chodzi po wodzie, ani pędzi bimber.
Dzisiaj Chrystusa nie ma!
Poczujmy się przez chwilę wolni!
Wesołych świąt!
Jutro kościelna katarynka zacznie nawijać od nowa.
.
poniedziałek, 2 kwietnia 2012
Historia jubileuszowa, z życia wzięta
Powyższe zdjęcia przedstawiają Naczelnego Arcyszamana hominidów wraz z Boginią Pramatką. Bogini na załączonych obrazkach występuje z nieślubnym dzieciakiem - niczym zagorzała feministka, nie przejmująca się konserwatywną opinią publiczną.
Lecz bachorek nie zawsze naruszał intymność modłów arcykapłana... Równie częste bywały sesje z boginią tête-à-tête:
Naczelna Bogini tak bardzo obdarzyła swą łaską Pierwszego Szamana, że zupełnie zapomniała o dotychczasowych swych wybrańcach - człowieku i ptaszku - a stopień Jej zbliżenia się z arcykapłanem stał się przedmiotem burzliwych [p]omówień na wykopie i pudelku:
Nie wiemy nic na temat reakcji cieśli, którego swymi względami obdarzyła Bogini. Natomiast gołąbek obojętnym nie pozostał: przy pierwszej z rzędu okazji celnie zaatakował Arcypasterza strzałem prosto z du...szy:
Strzelił tak skutecznie, że dziś możemy oglądać Umiłowanego Ojca jedynie w postaci figury woskowej, tryumfalnie podróżującej po Meksyku:
Ot wam. Niestety, miłość bogini - to jeszcze nie wszystko, co potrzebne jest do szczęścia. Musimy żyć w symbiozie z naturą, a ptaki i owady mają wcale nie mniej do powiedzenia, co ssaki.
No... chyba że nigdy nie mieliście okazji być w Meksyku!
Amen.
.
Etykiety:
Humor,
Kościół,
miscellanea,
Papież
niedziela, 25 grudnia 2011
Alleluja!
Tego dnia, bardzo wiele lat temu, u ojca cieśli w wyniku niepokalanego poczęcia urodził się...
PINOKIO!!!
.
PINOKIO!!!
.
Etykiety:
Fucking Christmas,
Humor,
Jezus,
miscellanea
wtorek, 6 grudnia 2011
Druga Ziemia [Obiecana]
Od dwóch dni naukowcy pasjonują się niezwykłym odkryciem planety Kepler-22b, odległej o "zaledwie" 600 lat świetlnych, która swoimi rozmiarami i parametrami fizycznymi ma przypominać Ziemię.
I ciepło tam jest, i jasno, i pewnie mokro, i gościnnie - nic, tylko budować Arkę Noego Bis, ładując na nią pary specjalnie wybranych, niezwykle cennych przedstawicieli flory i fauny Ziemi (kto zostanie wytypowany z Homo Sapiens? Obama + Benedykt? Sarkozy + Merkel?), by super-mega-wytryskiem wysłać na podbój naszej nowej, lepszej ojczyzny, która z racji coraz większej degradacji tej starej staje się jeszcze bardziej kochana i pożądana.
A teraz odwróćmy sytuację.
Otóż na planecie %$#&%^$ gwiazdy @ konstelacji Tarczycy Sobieskiego żyją wysokorozwinięte gady, które wyniszczyły swoją planetę i teraz lampią się w niebo w poszukiwaniu jakiejś innej planetki, która dałaby im schronienie, zapewniłaby surowce i w ogóle pozwoliłaby się poczuć takimi pionierami, odkrywcami zaświatów i zbawcami własnej rasy. W pewnym momencie robale "odkrywają" sobie Ziemię i już wiedzą: "To jest to"! A dalej - patrz "Oni żyją", "Obcy"-1, -2, -3, -4, -5, -6... i inne tego typu produkcje. Przyjemnie, prawda? Ziemia im pasuje, a my większej przeszkody nie stanowimy - jesteśmy bowiem głupi, niedorozwinięci, sprzedajni i prędzej powyrzynamy się nawzajem, niż zaczniemy współpracować między sobą. Poza tym, w rzeczywistości się okaże, że wcale nie wystarczy powiewu the-star-spangledzkiego banneru i pełnego patosu przemówienia w telewizji jakiegoś prezydupka Stanów Zjednoczonych, by ludzie na całym świecie poczuli się Ziemianami, zjednoczonymi pod zawsze prawym i sprawiedliwym przewodnictwem Pentagonu. Bo takich sto kilkadziesiąt milionów obywateli jakiegoś Bangladeszu, czy tam innej Nigerii, kichać chciało na przemówienia Obamiarza czy innych "światowych przywódców", zwłaszcza jeżeli zostały one wygłoszone w imię konserwacji dotychczasowego stanu rzeczy i układu polityczno-ekonomicznego. Nie ma co się łudzić - jakikolwiek układ z przywódcą kosmicznych robali będzie dla owych Ziemian bardziej korzystny, niż poddanie się przywódczej opiece Watykanu, Moskwy czy Waszyngtonu, gdyż w chwili obecnej dobrych kilka miliardów ludzi na świecie nie ma praktycznie nic do stracenia.
Czy to nie jest zabawne? Ludziska od stuleci niszczą swoją planetę - wiedzą, że niszczą, a jednak niszczą dalej. I śmiertelnie się tego boją. Z przerażeniem odkrywają, że pogódka się psuje, wietrzyk wieje, lodzik topnieje, a benzynka drożeje. Lasków, pszczółek, myszek i rybek jest coraz mniej, natomiast ludzików (oraz samochodzików) - coraz więcej.
Co zatem począć? Puknąć się w czachę, coś zmienić, zachować się, jak na "oświecony" i "rozumny" rodzaj/gatunek przystało?
Ależ skąd!
Wystarczy znaleźć sobie planetę, która pozwoli na pozostanie samymi sobą, lecz która nie jest jeszcze aż tak zużyta i zniszczona, by obarczać nas jakimiś głupimi dylematami moralnymi!
Znaleźć i... uszczęśliwić ją odkryciem! Nie tylko biernym, a i czynnym. Przybyć, zhumanizować i nawrócić. Urządzić im tam "Wyprawę do raju '2492". Opowiedzieć jakąś bajeczkę o bogoczłeku z innej planety, będącym jakoby Prawdą Uniwersalną, obowiązkową dla wszystkich w tym Wszechświecie, i przekonać, że ów "bóg" jest miłosierny i "zbawienny" również dla lokalnych, tamtejszych form życia.
Śmieszne, prawda? Bo niby co ma znaczyć jakaś bakteria, którą ziemskie robale nazywali, dajmy na to, "Faustyną Kowalską", dla mieszkańców planety Kepler-22b? Czyżby i dla nich miała stanowić jakieś "uniwersum", jak by tego chcieli bakterie zamieszkujące mikroskopijną planetkę o nazwie Ziemia, obracającą się dookoła małej, zimnawej i słabo widocznej gwiazdy typu widmowego G2?
No cóż... Jeżeli ktoś sądzi, że akurat w tym przypadku miałoby być inaczej, niech sobie poczyta historię Ziemi.
Trudno mi, jako urodzonemu kosmicie i rasowemu patriocie Wszechświata, podzielić radość ziemskich badaczy z powodu odkrycia przez nich planety Kepler-22b. Mam też nadzieję, że planeta Kepler-22b ma się lepiej od nas i nie potrzebuje, by ją "odkrywano".
.
Etykiety:
Humor,
Jezus,
Katolicyzm,
miscellanea,
Obama,
Papież,
paranoja,
społeczeństwo
sobota, 26 listopada 2011
Kawał radziecki
Po wydarzeniach w Czechosłowacji w Polsce zakazano kąpieli w Bugu. Nie daj Boże ktoś zacznie tonąć i wołać na pomoc.
.
Etykiety:
Humor
poniedziałek, 21 listopada 2011
PKP do Hollywood
Uwielbiam filmy o pociągach, które albo są uprowadzane, albo wysadzane w powietrze lub wykolejane, albo jadą do różnych dziwnych miejscowości, albo wiozą jakiś nietypowy ładunek, np. bombę atomową, setki skazańców, Stevena Seagala, groźnego wirusa itp., albo ścigają się wzajemnie, jak to kiedyś w czasach Wojny Secesyjnej miejsce miało. Pociąg - to uniwersalny środek scenerii filmowej, zapewniający każdemu filmowi niesłabnące powodzenie. Inna sprawa, że mój facet ma już dość pociągów na ekranie (twierdzi, że wszystkie są tak samo nudne) i, jak tylko słyszy zapowiadany tytuł planowanego do obejrzenia filmu, ucieka sprzed monitora. Musiałem zatem pozmieniać nazwy posiadanych filmów, a nabrały nagle nowych barw i smaków. Oto co wyszło:
"Autobus życia"
"Uciekający samolot"
"PKS do Darjeeling"
"Mystery Bus"
"Ostatni tramwaj"
"PKP z forsą"
"Horror Aircraft"
"Nocny trolejbus z mięsem"
"Zwariowany pojazd"
"Autobus tortur"
"Tramwaj skazańców"
"Wielki napad na metro"
"Wóz za milionem"
"Ostatni „Gagarin” z Gun Hill"
"Atomic S-Bahn"
I wiecie co? Działa! Gdy pojawia się wreszcie tytułowy pociąg, szkoda już zmieniać film.
:)
Etykiety:
Humor
piątek, 18 listopada 2011
Kiedy reklamy są milsze od ludzi
Co nie wejdę na Wikipedię, to widzę mordę jakiegoś jegomościa spod budki z piwem.
Jest to niejaki Jimmy Wales, założyciel szacownej Wikipedii. A o co chodzi? A o pieniądze, oczywiście. Weź mu i daj. Dołóż się pan do piwa. Daj no pińdziesiąt groszy. A lepiej złotóweczkę, reszty nie trzeba. A jeszcze lepiej od razu dwadzieścia złotych, które możesz wpłacić i tak, i siak, i na sto różnych sposobów. Bo przecież nie chcesz chyba oglądać na wikipedii reklam?
Oj, chcę. Wolę jakąś reklamę zamiast tej mordy. Wisi ona tam o wiele za długo i nader natrętnie. Takim jegomościom ani w życiu realnym, ani tym bardziej w wirtualnym kasy nie daję.
Gdyby to jeszcze była jakaś dziewuszka, z rodzaju tych, co reklamują usługi home.pl, to jeszcze bym to zrozumiał, może się nawet zastanowił. Ale pan Jimmy Wales chyba mocno przecenia kasozdobywcze walory swojej facjaty - nie wiem, kto na taki widok rzuci się wklepywać numer swojej karty kredytowej.
Panie Wales, jeżeli nie dorzucicie do Wikipedii trochę reklam, obawiam się, że za jakieś pół roku znów będę miał wątpliwą przyjemność oglądania Pańskiej podobizny nad każdym artykułem Wikipedii.
.
Etykiety:
Humor,
miscellanea,
wikipedia
sobota, 1 października 2011
Człowiek jest najważniejszy
Kościół dba o człowieka przed jego urodzeniem.
Lewica - za życia.
PiS - po śmierci.
.
Lewica - za życia.
PiS - po śmierci.
.
środa, 14 września 2011
Kasa z dupy
W Polsce co trzeci gej jest "zawodowym masażystą", w Czechach co trzeci gej jest naganiaczem klubu lub knajpy gejowskiej. W pozostałym cywilizowanym świecie co trzeciego geja, zamiast "kurwą" lub "dziwką", określa się patetycznym mianem "escort"; "dziwka" bowiem (albo "kurwa") od dawna przestała oznaczać zawód, stając się marzeniem społeczno-erotycznym... co drugiego geja.
.
.
Etykiety:
Humor
czwartek, 1 września 2011
Fisting kudłatego doktorka, czyli Polskość podniecająca (2)
Sonet Nr 2
Ostre rżnięcie policyjnych zwieraczy.
Kosmita posuwa blondi w tyłek -
Gruba baba porządnie wyruchana!..
Koleś masakruje zwieracze koleżanki.
Ponętna suczka zabawia się wibrą;
Mama z córką robią loda.
Dwóch murzynów i zboczona cycatka -
Zboczony doktorek uczy fistingu.
Konkretne palcówki zboczonych koleżanek?
Dziadek jebaka i Anna z Czech...
Nastolatki zabawiają kujona za pracę domową.
Ciężarna suczka w analnym trójkąciku;
Silikonowa mamuśka w akcji -
Młoda piosenkarka [Doda?] wyruchana przez producenta.
---
Jestem dopiero na stronie 7, ale chyba do ostatniej, 328., nie dobrnę, zanim zostanę impotentem. Chyba, zamiast się bawić w sonety, ułożę jakiś większy poemat, np. "Pan Adomas i Telimena w celi Konrada".
Można wysłuchać wykonania tego sonetu we wspaniałej interpretacji artystów Polskiego Radia, które zamieszczam tu specjalnie dla Was. Czy poznajecie te jakże znajome głosy?
Interpretacja 1:
Interpretacja 2:
Interpretacja 3:
Ostre rżnięcie policyjnych zwieraczy.
Kosmita posuwa blondi w tyłek -
Gruba baba porządnie wyruchana!..
Koleś masakruje zwieracze koleżanki.
Ponętna suczka zabawia się wibrą;
Mama z córką robią loda.
Dwóch murzynów i zboczona cycatka -
Zboczony doktorek uczy fistingu.
Konkretne palcówki zboczonych koleżanek?
Dziadek jebaka i Anna z Czech...
Nastolatki zabawiają kujona za pracę domową.
Ciężarna suczka w analnym trójkąciku;
Silikonowa mamuśka w akcji -
Młoda piosenkarka [Doda?] wyruchana przez producenta.
---
Jestem dopiero na stronie 7, ale chyba do ostatniej, 328., nie dobrnę, zanim zostanę impotentem. Chyba, zamiast się bawić w sonety, ułożę jakiś większy poemat, np. "Pan Adomas i Telimena w celi Konrada".
Można wysłuchać wykonania tego sonetu we wspaniałej interpretacji artystów Polskiego Radia, które zamieszczam tu specjalnie dla Was. Czy poznajecie te jakże znajome głosy?
Interpretacja 1:
Interpretacja 2:
Interpretacja 3:
Fisting kudłatego doktorka, czyli Polskość podniecająca (1)
Jak pewnie większość facetów, co jakiś czas odwiedzam portale z zakresu 18+. Nic w tym dziwnego, prawda? :) Ostatnio natrafiłem na pewien polski portal, gdzie m.in. reklamują się filmiki o pewnej treści.
Okazuje się, że to, do czego świetnie nadaje się język angielski (bądź co bądź obcy, lecz jakże tu przydatny), brzmi nader komicznie po polsku.
Poniżej przytaczam szereg najzabawniejszych tytułów filmików, które widnieją na pasku reklamowym.
Zero mojej własnej "twórczości", full original!
PS. Żeby wyszło bardziej poetycko, ułożyłem tytuły w formie sonetu. Mickevičius ze wstydem schował się do celi Konrada.
Uwaga: wysoce podniecające! :D
Sonet Nr 1
Rżnięcie kudłatej Azjatki,
Dogłębne ruchanie zwieraczy cycatki -
Starsza Pani zabawia się z mężem,
Konkretne posuwanie niewolnicy na ringu.
Murzyńskie zabawy obu dziurek -
Analne nastki liżą rowa koledze -
Analna masakra blondyny,
Nastka cięta od tyłu w dupcię.
Robótki ręczne z rudą suczką:
Zboczona mamuśka z cygarem w ręku -
Córka pirata ostro wyruchana.
Jędrny biust zboczonej nimfomanki;
Podwójna penetracja tajskiej zdziry -
Białas posuwa zwieracze murzynki...
---
Chcecie posłuchać tego Dzieła w wybitnej interpretacji znanej wszystkim aktorki Teatru Polskiego Radia? Tak? No to do dzieła! :)
Genialna poezja Adomasa "Šekspyras" Mickevičiusa okazała się tak popularna wśród polskiej inteligencji, że aktorzy radiowi dosłownie zarzucili mnie swoimi nagraniami. Oto kolejna interpretacja:
i jeszcze jedna:
Pytanie: która interpretacja jest lepsza?
wtorek, 30 sierpnia 2011
Praskie kompromisy
Warszawska Praga dzieli się na trzy części:
Praga Północ
Praga Południe
i
Praga Versatile, pozycjonująca siebie jako uni.
.
Praga Północ
Praga Południe
i
Praga Versatile, pozycjonująca siebie jako uni.
.
piątek, 29 lipca 2011
Badania internetowe
(prawdę ci powiedzą).
Wszyscy miewamy do czynienia z nagłym zahamowaniem przeglądarki, kiedy wszystko się nagle zawiesza. Potem wyskakuje nam okienko i mile uśmiechnięta pani, której by się chciało dać w łeb (spokojnie, damskim bokserem nie jestem), pyta, czy chcemy wypełnić ankietę. Hoho.
Kiedyś mnie to wkurzało. Szukałem sposobów na zablokowanie tych okien. Mąciłem w ustawieniach przeglądarki, a że korzystam jednocześnie z wielu przeglądarek (Chrome, Opera, IE, Safari oraz Firefox), to się zupełnie w tym pogubiłem.
W końcu zaczęło mnie to bawić. Wtykałem najgłupsze możliwe odpowiedzi. Mam 102 lata, wykształcenie - podstawowe, zawód - nauczyciel akademicki, dochód - poniżej 1000 zł. Potem mi się znudziło zastanawiać nad odpowiedziami, więc wypracowałem algorytm. Raz kliknę w górną odpowiedź, raz - w dolną. Raz - we wszystkie dolne/górne. Potem inaczej - coś w stylu 1234543212345 (numery odpowiedzi). Ale i to mi się znudziło.
A co, może powinienem po prostu zamykać okno i żyć dalej? Nieeee. Zaraz. Ktoś włamuje się do mnie bez zaproszenia, a mam przejść nad tym do porządku dziennego? Zamknąć za nim drzwi? No nie. Najpierw dostanie nauczkę.
Potem twórcom ankiet znudziło się analizować moje (i pewnie nie tylko moje) trefne odpowiedzi, bo, wyobraźcie sobie, zablokowali możliwość podania trzycyfrowego wieku!!! Czyż nie jest to dyskryminacja osób starszych??? Mam rznąć głupola, że mam zaledwie 99.9, kiedy czarnym po białemu w dowodzie piszą, że mam 126? Toż tak czynią kobiety, które zawsze mają tyle, "na ile się czują", czyli przez 10 lat mają "28" lat a potem przez kolejne dwadzieścia - "37". Ach, być kobietą, być kobietą... Ale przykro mi, kobietą nie jestem i wieku swego prawdziwego ukrywać nie mam zamiaru.
No nic. Najpierw podawałem wiek 99 lat, czyli tyle, ile pozwalał formularz, ale w końcu znów powiało nudą. No i wpadłem na to, że wiek może być... jednocyfrowy. Tak, płeć - kobieta, lat 1, wyższe wykształcenie, rolnik.
No i dlaczegoś - kto wie, dlaczego? - raptem zamiast zapowiadanych 10-15 minut potrzebnych na wypełnienie ankiety raptem udaje mi się wypełnić ją w trzy miga?
Zamiast setek pytań wszystko jest krótko i zwięźle:
Strona 1. Płeć - kobieta.
Strona 2. Wiek - lat 1
Strona 3. Dziękujemy za wypełnienie ankiety.
Jakaś kolejna dyskryminacja, czy co? A może rasizm?
Może dlatego, że jestem białasem? Jak to mówią nasi czarni przyjaciele, "fucking white ass"?
A tak w ogóle, szanowny Interaktywny Instytucie Badań Rynkowych w internecie, czy jak ci tam, wsuń sobie te swoje badania głęboko w rynek.
Nie wiem, jakim durniem trzeba być, żeby zlecać temu "instytótowi" jakiekolwiek badania... Rozumiem, że mogło to działać na początku internetu, gdy ludzie do wszystkiego podchodzili serio i nie wiedzieli, co muszą, a czego nie muszą wypełniać. Ale TERAZ??? Kto to na serio wypełnia?
.
Wszyscy miewamy do czynienia z nagłym zahamowaniem przeglądarki, kiedy wszystko się nagle zawiesza. Potem wyskakuje nam okienko i mile uśmiechnięta pani, której by się chciało dać w łeb (spokojnie, damskim bokserem nie jestem), pyta, czy chcemy wypełnić ankietę. Hoho.
Kiedyś mnie to wkurzało. Szukałem sposobów na zablokowanie tych okien. Mąciłem w ustawieniach przeglądarki, a że korzystam jednocześnie z wielu przeglądarek (Chrome, Opera, IE, Safari oraz Firefox), to się zupełnie w tym pogubiłem.
W końcu zaczęło mnie to bawić. Wtykałem najgłupsze możliwe odpowiedzi. Mam 102 lata, wykształcenie - podstawowe, zawód - nauczyciel akademicki, dochód - poniżej 1000 zł. Potem mi się znudziło zastanawiać nad odpowiedziami, więc wypracowałem algorytm. Raz kliknę w górną odpowiedź, raz - w dolną. Raz - we wszystkie dolne/górne. Potem inaczej - coś w stylu 1234543212345 (numery odpowiedzi). Ale i to mi się znudziło.
A co, może powinienem po prostu zamykać okno i żyć dalej? Nieeee. Zaraz. Ktoś włamuje się do mnie bez zaproszenia, a mam przejść nad tym do porządku dziennego? Zamknąć za nim drzwi? No nie. Najpierw dostanie nauczkę.
Potem twórcom ankiet znudziło się analizować moje (i pewnie nie tylko moje) trefne odpowiedzi, bo, wyobraźcie sobie, zablokowali możliwość podania trzycyfrowego wieku!!! Czyż nie jest to dyskryminacja osób starszych??? Mam rznąć głupola, że mam zaledwie 99.9, kiedy czarnym po białemu w dowodzie piszą, że mam 126? Toż tak czynią kobiety, które zawsze mają tyle, "na ile się czują", czyli przez 10 lat mają "28" lat a potem przez kolejne dwadzieścia - "37". Ach, być kobietą, być kobietą... Ale przykro mi, kobietą nie jestem i wieku swego prawdziwego ukrywać nie mam zamiaru.
No nic. Najpierw podawałem wiek 99 lat, czyli tyle, ile pozwalał formularz, ale w końcu znów powiało nudą. No i wpadłem na to, że wiek może być... jednocyfrowy. Tak, płeć - kobieta, lat 1, wyższe wykształcenie, rolnik.
No i dlaczegoś - kto wie, dlaczego? - raptem zamiast zapowiadanych 10-15 minut potrzebnych na wypełnienie ankiety raptem udaje mi się wypełnić ją w trzy miga?
Zamiast setek pytań wszystko jest krótko i zwięźle:
Strona 1. Płeć - kobieta.
Strona 2. Wiek - lat 1
Strona 3. Dziękujemy za wypełnienie ankiety.
Jakaś kolejna dyskryminacja, czy co? A może rasizm?
Może dlatego, że jestem białasem? Jak to mówią nasi czarni przyjaciele, "fucking white ass"?
A tak w ogóle, szanowny Interaktywny Instytucie Badań Rynkowych w internecie, czy jak ci tam, wsuń sobie te swoje badania głęboko w rynek.
Nie wiem, jakim durniem trzeba być, żeby zlecać temu "instytótowi" jakiekolwiek badania... Rozumiem, że mogło to działać na początku internetu, gdy ludzie do wszystkiego podchodzili serio i nie wiedzieli, co muszą, a czego nie muszą wypełniać. Ale TERAZ??? Kto to na serio wypełnia?
.
Etykiety:
Humor,
Manipulacja,
miscellanea,
paranoja,
Polska
sobota, 28 maja 2011
sobota, 30 kwietnia 2011
Nowe cuda Ojca Świętego
Kochani, jakże dobrze, żem zdążył.
Beatyfikacja zbliża się wielkimi krokami, lecz cudów jak na lekarstwo. Ale to nic: jesteśmy uratowani, gdyż właśnie śpieszę się dorzucić do skarbonki jeszcze dwa cudy.
Zasłyszałem owe cuda dziś, od dwóch osób o usposobieniu chrześcijańskim. Cuda te są wielkie i skuteczne, zatem proszę jak najszybciej donieść o tym do Komitetu Beatyfikacyjnego.
Opowieść O Cudzie Nr. 1.
"Postanowiłam spędzić ten piękny, pogodny dzień z babcią na cmentarzu. Bardzo kocham moją babcie, mimo iż od roku nie żyje. Często rozmawiam z nią w myślach i modlę się do różnych świętych o to, bym mogła jeszcze raz ją zobaczyć. Nigdy nie przynosiło to skutku, lecz niestrudzenie modliłam się dalej. Wczoraj poszłam do spowiedzi, a dziś z samego rana udałam się na cmentarz. Uklęknęłam przed mogiłą i postanowiłam po raz pierwszy gorliwie pomodlić się do Ojca Świętego, którego kochałam tak samo mocno, jak babcię. Zamknęłam oczy i zaczęłam żarliwie się modlić do niego o to, bym mogła znów babcię zobaczyć. Nagle poczułam taki dziwny ziąb, przeciąg, i jeszcze dziwniejszy niepokój. Otwieram oczy... i tu do mnie dotarło, że stał się CUD! Płyty mogilne cudownie się rozsunęły, i ja ZNÓW ZOBACZYŁAM BABCIĘ!
Dziękuję Ci, Ojcze Święty, jesteś Świętszy nad Świętymi! Czy mogłabym Cię jeszcze prosić o to, byś zamknął grób z powrotem?"
Opowieść O Cudzie Nr. 2.
"Dziś, wnusiu, postanowiłam pomodlić się do Ojca Świętego. O to, by został świętym. Więc włączyłam Radyjo na cały regulator, postawiłam przed sobą Święty Wizerunek Białego Papy i zaczęłam, modląc się, usilnie weń patrzeć. Tak mijały minuty, kwadranse... Modliłam się i patrzyłam... Patrzyłam się i modliłam... Patrzyłam cały czas, nie odrywając wzroku... Aż nagle poczułam, że mętnieje mi w oczach. Niczego już dookoła nie widziałam, zaś Biały Obraz stał się nagle purpurowym. Pomyślałam sobie: jakże bardzo musi krwawić Jego Umiłowane Serce!.. Ono całe przecież spływa krwią... Zakręciło mi się w głowie i zaczęłam gdzieś odlatywać..........
Nagle poczułam, że ktoś trzyma mnie za ręce... Uświadczyłam przed sobą Białą, Czystą, Niepokalaną Postać, której Serce mocno krawiło, o mnie, o Polskę, o te wszystkie smoleńskie tuskocudy, o Świat...
I nagle usłyszałam GŁOS... Tak, to był ten głos! Głos Jana Pawła Wielkiego Świętego Drugiego!!! Powiedział do mnie: "Czy wiesz, kim jestem?" Mówię Mu: "Tak, Ojcze Święty, to Ty!" A On mi: "Mylisz się! Jestem najnowszym wcieleniem Wszechdziewicy Maryi. To Pan Jezus posłał mnie na świat, bym uratowała go ponownie. Lecz, gdy byłam wśród was, wcale mnie nie słuchaliście. Zatem musiałam wreszcie odejść, żebyście wreszcie zauważyli Mój brak w swym życiu." Ja - ledwie mogąc mówić - wydusiłam: "Ojcze Święty, jesteś zatem Arcymatką naszą Maryją, współzbawicielką Świata Całego?!!!" - "Tak jest. I tak będzie. Jestem waszą Boginią i wchodzę do Czwórcy Świętej na prawach członka stowarzyszonego. A żeby Przesłanie Moje lepiej dotarło do grzesznego świata, uczynię nad tobą cud!" - "O Pramatko, z rozkoszą poddam się działaniu Twego cudu!" - "Więc stanie się tobie cud: oczy twe, oślepione blaskiem Mego Świętego Wizerunku, pozostaną ślepe. Lecz okażę ci Swą miłość: będziesz mogła widzieć nie tylko oślepiającą biel mych szat, lecz i czerwień mego krwawiącego za grzechy świata serca. I zobowiązuję was wszystkich, byście poświęcili Świętym Mym kolorom męczeńską flagę polską. Oznacza ona bowiem białe szaty Papieża-Maryi i Jego/Jej krwawiące serce. Zaś całą płaskość Ziemi opieram o cztery Święte Filary: Indonezję, Monako, Polskę i Singapur. Z Bogiem, na wieki wieków".
Ocknęłam się... Rozmowy niedokończone właśnie się skończyły... Nic nie widzę - w lewym oku mam ślepiącą biel, w prawym - krwawą czerwień... Cud się stał... Pójdziesz wnusiu po chlebek dla babci? Bo nie widzę, gdzie tu są drzwi wyjściowe.
Wyłącz radio proszę. Tak, zupełnie, z gniazdka".
Santo subito!
Beatyfikacja zbliża się wielkimi krokami, lecz cudów jak na lekarstwo. Ale to nic: jesteśmy uratowani, gdyż właśnie śpieszę się dorzucić do skarbonki jeszcze dwa cudy.
Zasłyszałem owe cuda dziś, od dwóch osób o usposobieniu chrześcijańskim. Cuda te są wielkie i skuteczne, zatem proszę jak najszybciej donieść o tym do Komitetu Beatyfikacyjnego.
Opowieść O Cudzie Nr. 1.
"Postanowiłam spędzić ten piękny, pogodny dzień z babcią na cmentarzu. Bardzo kocham moją babcie, mimo iż od roku nie żyje. Często rozmawiam z nią w myślach i modlę się do różnych świętych o to, bym mogła jeszcze raz ją zobaczyć. Nigdy nie przynosiło to skutku, lecz niestrudzenie modliłam się dalej. Wczoraj poszłam do spowiedzi, a dziś z samego rana udałam się na cmentarz. Uklęknęłam przed mogiłą i postanowiłam po raz pierwszy gorliwie pomodlić się do Ojca Świętego, którego kochałam tak samo mocno, jak babcię. Zamknęłam oczy i zaczęłam żarliwie się modlić do niego o to, bym mogła znów babcię zobaczyć. Nagle poczułam taki dziwny ziąb, przeciąg, i jeszcze dziwniejszy niepokój. Otwieram oczy... i tu do mnie dotarło, że stał się CUD! Płyty mogilne cudownie się rozsunęły, i ja ZNÓW ZOBACZYŁAM BABCIĘ!
Dziękuję Ci, Ojcze Święty, jesteś Świętszy nad Świętymi! Czy mogłabym Cię jeszcze prosić o to, byś zamknął grób z powrotem?"
Opowieść O Cudzie Nr. 2.
"Dziś, wnusiu, postanowiłam pomodlić się do Ojca Świętego. O to, by został świętym. Więc włączyłam Radyjo na cały regulator, postawiłam przed sobą Święty Wizerunek Białego Papy i zaczęłam, modląc się, usilnie weń patrzeć. Tak mijały minuty, kwadranse... Modliłam się i patrzyłam... Patrzyłam się i modliłam... Patrzyłam cały czas, nie odrywając wzroku... Aż nagle poczułam, że mętnieje mi w oczach. Niczego już dookoła nie widziałam, zaś Biały Obraz stał się nagle purpurowym. Pomyślałam sobie: jakże bardzo musi krwawić Jego Umiłowane Serce!.. Ono całe przecież spływa krwią... Zakręciło mi się w głowie i zaczęłam gdzieś odlatywać..........
Nagle poczułam, że ktoś trzyma mnie za ręce... Uświadczyłam przed sobą Białą, Czystą, Niepokalaną Postać, której Serce mocno krawiło, o mnie, o Polskę, o te wszystkie smoleńskie tuskocudy, o Świat...
I nagle usłyszałam GŁOS... Tak, to był ten głos! Głos Jana Pawła Wielkiego Świętego Drugiego!!! Powiedział do mnie: "Czy wiesz, kim jestem?" Mówię Mu: "Tak, Ojcze Święty, to Ty!" A On mi: "Mylisz się! Jestem najnowszym wcieleniem Wszechdziewicy Maryi. To Pan Jezus posłał mnie na świat, bym uratowała go ponownie. Lecz, gdy byłam wśród was, wcale mnie nie słuchaliście. Zatem musiałam wreszcie odejść, żebyście wreszcie zauważyli Mój brak w swym życiu." Ja - ledwie mogąc mówić - wydusiłam: "Ojcze Święty, jesteś zatem Arcymatką naszą Maryją, współzbawicielką Świata Całego?!!!" - "Tak jest. I tak będzie. Jestem waszą Boginią i wchodzę do Czwórcy Świętej na prawach członka stowarzyszonego. A żeby Przesłanie Moje lepiej dotarło do grzesznego świata, uczynię nad tobą cud!" - "O Pramatko, z rozkoszą poddam się działaniu Twego cudu!" - "Więc stanie się tobie cud: oczy twe, oślepione blaskiem Mego Świętego Wizerunku, pozostaną ślepe. Lecz okażę ci Swą miłość: będziesz mogła widzieć nie tylko oślepiającą biel mych szat, lecz i czerwień mego krwawiącego za grzechy świata serca. I zobowiązuję was wszystkich, byście poświęcili Świętym Mym kolorom męczeńską flagę polską. Oznacza ona bowiem białe szaty Papieża-Maryi i Jego/Jej krwawiące serce. Zaś całą płaskość Ziemi opieram o cztery Święte Filary: Indonezję, Monako, Polskę i Singapur. Z Bogiem, na wieki wieków".
Ocknęłam się... Rozmowy niedokończone właśnie się skończyły... Nic nie widzę - w lewym oku mam ślepiącą biel, w prawym - krwawą czerwień... Cud się stał... Pójdziesz wnusiu po chlebek dla babci? Bo nie widzę, gdzie tu są drzwi wyjściowe.
Wyłącz radio proszę. Tak, zupełnie, z gniazdka".
Santo subito!
Etykiety:
Humor,
Jezus,
Kościół,
Papież,
społeczeństwo
czwartek, 31 marca 2011
Nieco anegdot z życia sfer wyższych
Pewnego razu w Paryżu słynny muzyk, skrzypek i kompozytor George Enescu, został przez swego kolegę, całkiem przeciętnego skrzypka, poproszony o zaakompaniowanie mu na fortepianie w czasie koncertu. Enescu, nie potrafiąc odmówić, musiał się zgodzić. Przed samym koncertem spotkał przypadkiem jednego ze swych przyjaciół, pianistę Alfreda Cortota, i poprosił go o przewracanie mu w czasie koncertu kartek.
Następnego dnia w gazecie ukazała się notka o następującej treści:
"Dziwnego wczoraj wysłuchaliśmy koncertu. Ten, który miałby grać na skrzypcach, grał na fortepianie. Inny, który z kolei miałby grać na fortepianie, dlaczegoś przewracał kartki. No a ten z kolei, komu należałoby siedzieć i przewracać kartki, nie wiadomo dlaczego solował na skrzypcach".
Nasz nieodżałowany premier Jarosław Kaczyński wybrał się pokazowo do sklepu, gdzie dokonał, jego zdaniem, horrendalnie drogich zakupów. Jednocześnie ten obrońca biednych i pokrzydzonych przez III RP nieudaczników ośmieszył ich swoją pogardą, ogłaszając wszem i wobec, że "Biedronka - to sklep dla najbiedniejszych", a więc wstyd mu byłoby tam cokolwiek kupować. Chwila prawdy, Panie Solidarny. Szkoda gadać.
Premier Tusk, kapitalista, "proniemiecki liberasta" i prorynkowy "zwolennik niesprawiedliwych reform ekonomicznych", narzucił nagle na siebie maskę prospołecznika, zatroskanego o los ubogich, i skłamał, niczym Ludwik Dorn, że osobiście wraz z rodziną robi zakupy właśnie w Biedronce, jako że solidaryzuje się z tymi najbiedniejszymi. Wilk założył owczą skórę, Panie Liberalny? Mamy w to uwierzyć?
Lewica, której Sam Pan Bóg kazał bronić wykluczonych i pominiętych, milczała... Pewnie, nie dostrzegła niczego, co warte było komentarza. Poza tym, też pewnie w Biedronce nie kupuje, bo to... sklep "dla najbiedniejszych". Lewica tak bardzo oddaliła się na lewo, że wychodzi z prawa? Ziemia jest okrągła, Towarzysze?
Ot taka anegdota. Prawdziwa, Polityczna, Polska.
Do zobaczenia w Biedronce.
.
Następnego dnia w gazecie ukazała się notka o następującej treści:
"Dziwnego wczoraj wysłuchaliśmy koncertu. Ten, który miałby grać na skrzypcach, grał na fortepianie. Inny, który z kolei miałby grać na fortepianie, dlaczegoś przewracał kartki. No a ten z kolei, komu należałoby siedzieć i przewracać kartki, nie wiadomo dlaczego solował na skrzypcach".
Nasz nieodżałowany premier Jarosław Kaczyński wybrał się pokazowo do sklepu, gdzie dokonał, jego zdaniem, horrendalnie drogich zakupów. Jednocześnie ten obrońca biednych i pokrzydzonych przez III RP nieudaczników ośmieszył ich swoją pogardą, ogłaszając wszem i wobec, że "Biedronka - to sklep dla najbiedniejszych", a więc wstyd mu byłoby tam cokolwiek kupować. Chwila prawdy, Panie Solidarny. Szkoda gadać.
Premier Tusk, kapitalista, "proniemiecki liberasta" i prorynkowy "zwolennik niesprawiedliwych reform ekonomicznych", narzucił nagle na siebie maskę prospołecznika, zatroskanego o los ubogich, i skłamał, niczym Ludwik Dorn, że osobiście wraz z rodziną robi zakupy właśnie w Biedronce, jako że solidaryzuje się z tymi najbiedniejszymi. Wilk założył owczą skórę, Panie Liberalny? Mamy w to uwierzyć?
Lewica, której Sam Pan Bóg kazał bronić wykluczonych i pominiętych, milczała... Pewnie, nie dostrzegła niczego, co warte było komentarza. Poza tym, też pewnie w Biedronce nie kupuje, bo to... sklep "dla najbiedniejszych". Lewica tak bardzo oddaliła się na lewo, że wychodzi z prawa? Ziemia jest okrągła, Towarzysze?
Ot taka anegdota. Prawdziwa, Polityczna, Polska.
Do zobaczenia w Biedronce.
.
Etykiety:
Humor,
Jarosław Kaczyński,
Polska,
społeczeństwo
czwartek, 3 marca 2011
Newsy z kosza szczodrą garścią
Miałem dzisiaj doskonały humor... do momentu, aż otworzyłem newslettera przysyłanego mi przez "Gazetę Wyborczą". Lepiej bym tego nie robił.
Widzew chciał zarobić kilkaset złotych: szefowie klubu zażądali 600 zł za publikację zdjęcia drużyny. Stracił na tym sponsor, Carlsberg, który miałby wówczas darmową reklamę.
Czy cała ta drużyna warta jest tych 600 zł? Jak na mnie, warta jest dychy, łącznie ze strojami sportowymi i trenerem.
"Komisja majątkowa spełniła ważne zadanie. Pracowała z poświęceniem i zgodnie z prawem", - powiedział bp Stanisław Budzik.
Komisja majątkowa od wielu lat okradała nas wszystkich: starych, małych, lewych, prawych, wierzących, ateistów, katolików i świadków Jehowy. Budziku, obudź się! Milcz wariacie! Udaj się do spowiedzi!
Ks. Marek z Tunezji "poszedł w ślady św. Perpetui i św. Felicyty", - oświadczył Jegoprzewielebność Hoser Od Zwrotu Rodzinnych Nieruchomości.
Może by pan komentator też poszedł w ślady św. Perpetui, a nawet św. Kunegundy? Może by nie był taki rozmądrzony i elokwentny?... Święta Perpetua niech Ci macha chustką na drogę.
Przyczyna śmierci adiutanta gen. Sikorskiego wciąż jest nieznana.
Jak to nieznana? Zadławił się ogórkiem, ot i wszystko!
PS. Czy kraj odetchnął z ulgą, mam nadzieję? Wiem, jestem Polakożercą.
Pilny news: zmarła Irena Kwiatkowska.
Z całym szacunkiem: a kto to?
Czy Polska jest sexy?
Polska być może, Polacy nie.
Marta Kaczyńska umieściła kolejny wpis na swoim blogu "Pożal się Boże". Pochyliła się nad ostatnią wojną, prof. Bartoszewskim i głupimi internautami.
Pani Marto: wątpiłem, czy Pani jest córką Lecha Kaczyńskiego. Ale nie mam już żadnych wątpliwości. Jest Pani kwintessencją Dzieła Życia, Twórczości i Śmierci Lecha Kaczyńskiego. Urodą też cała w Tatę.
Omijam szerokim łukiem. I blog, i Wawel. Tfu.
NAPRAWDĘ szybko pociągami będziemy podróżować w 2040 roku, powiedział wiceminister infrastruktury (czego-czego? A co to? Mamy w Polsce coś takiego?) Andrzej Massel.
A dlaczego nie w 2099 roku? 2458? 4196? Panie Massel, zgłupiałeś doszczętnie? Myślisz, że ktokolwiek w tym kraju bierze na serio te twoje wypociny? Tylko kury się śmieją, bo ludzie już od dawna się plują. Zaoszczędź Pan lepiej mikrofon, bo jeszcze się popsuje od nadawania i wzmacniania tych wygłaszanych przez pana dyrdymał. W roku 2040 po panu już nawet kości w grobie nie zostanie, nie mówiąc już o tych gówna wartych zapewnieniach, o czym pan zresztą doskonale wie. Wstydu waszej koalicji oszczędź, i tak już wygląda jaktania cichodajkapowielony kilkudziesięciokrotnie profesor Nałęcz...
Polak chowa na bogato, a tu obniżają mu zasiłek pogrzebowy.
Heh, co za niefart! Śpieszmy się umierać, jutro będzie drożej! Trzy pogrzeby w cenie dwóch!
A tak na marginesie, od dawna wszyscy wiemy, że Polakowi milszy jest trup, niż żywy człowiek.
Jechałem dziś autobusem po rdzennej starej Pradze, patrzyłem na tych "człowieków",co tak szczelnie okupują wszystkie miejsca w autobusie, i pomyślałem sobie, że grób każdego z nich będzie najbardziej wartościowym elementem całego ich życia. Przez 20, wiadomo, lat, bo później przyjdą następne cielska, i daj boże, żeby ich zapłakani krewni nie skradli pomnika i nie przebili na nim napisów w celu "aktualizacji danych"...
Dalej nie chciało mi się czytać - reszta poszła do kosza. Szkoda, że nie mogę skierować tam i tego wszystkiego, co widuję dookoła. Dość mam udawania, że uważam rzeczywistość tego kraju za normalną.
Amen.
Etykiety:
bydlactwo,
Humor,
Kościół,
Polska,
społeczeństwo
Subskrybuj:
Posty (Atom)











