czwartek, 20 października 2011

Szczury, wszędzie szczury...

Mamy w Polsce kilka gatunków szczurów. Te "zwyczajne" (Rattus), te "latające" (Columba) i te "polityczne" (Slavomiro Kopycinski).

Nie zdążył jeszcze zgromadzić się dopiero obrany Sejm, jak zaczęły się transfery polityczne: pan poseł Sławomir Kopyciński zwiał z klubu SLD do Ruchu Palikota.
Owszem, ja sam "zwiałem" z SLD do Palikota, gdyż na Palikota właśnie głosowałem. Ale ja - mogłem, gdyż "wyborca zmienny jest" i ma prawo... wyboru. Ale czy może ot tak sobie zwiać "wybraniec"?

Słusznie pytany o "wbicie noża w plecy" Leszkowi Millerowi, nowemu przewodniczącemu klubu SLD, Kopyciński raczył odpowiedzieć: "Nie wbijam żadnego noża w plecy. Wybór pomiędzy Kaliszem a Millerem jest wyborem między dżumą a cholerą. Obojętnie pod czyim będzie przewodnictwem, ja nie widzę żadnych szans dla przyszłości tej formacji". Ot tak.

Ja natomiast mam dla pana posła Kopycińskiego kilka pytań kontrolnych:

  • Czy w momencie, gdy dostawał pan miejsce na liście SLD (jedynkę! w Kielcach), również uważał Pan, że Wasza formacja nie ma żadnych szans na przyszłość? 
  • Jeżeli tak, to z jakiego powodu startował Pan właśnie z jej listy? 
  • Jeżeli ideowo Palikot jest Panu bliższy, dlaczego nie startował Pan z listy jego partii? Może dlatego, iż nie miał Pan pewności, czy owa partia przekroczy 5%? 
  • Czy nie sądzi Pan, iż oszukał Pan swoich wyborców? Wie Pan, szczytem pychy byłoby sądzić, że wszyscy z 7003 wyborców zagłosowali personalnie na jaśnie Pana, a nie na SLD i eseldowską jedynkę jako najpewniejszą kandydaturę. Na przykład, niektórzy moi znajomi z Krakowa zagłosowali na Tomka Kalitę nie dlatego, że go znają, lubią i bliskie im są jego poglądy, lecz z tego samego względu - miał największe szanse na wywalczenie krakowskiego mandatu dla SLD. Wie Pan, gdyby można było zagłosować "po prostu na SLD", ani Kopyciński, ani Kalita nie zebraliby tych tysięcy głosów. Samo SLD - być może tak. 
  • Czy uważa Pan, że SLD zdobyłoby mniej, niż swoje 8.24%, gdyby Pan opuścił ich szeregi przed wyborami, czy może więcej?


A wystarczyłoby przeczekać - rok, pół roku... Nie byłoby poczucia oszustwa. A tak - nie umiem tego poczucia się pozbyć.

A Pan, Panie Palikot, oczywiście, zaciera ręce, bo w drodze wyborów powszechnych o ile więcej tysięcy musiałby Pan zebrać, żeby wprowadzić do Sejmu nie 40, lecz 41 posłów?
I po co opowiadasz Pan dyrdymały o tym, jaki to Kopyciński jest "ideowy"? Jeżeli wszystkich pozostałych masz takich równie ideowych, to naprawdę żałuję, że na Ciebie zagłosowałem.

"Jestem i pozostanę człowiekiem lewicy", powiedział Kopyciński. Nie, panie pośle, jesteś i pozostaniesz szczurem lewicy. Bydłoszczurem - wszak nazwisko zobowiązuje, kopyta z butów wystają...

.

0 komentarze:

Prześlij komentarz